Klimat na Ziemi jest kształtowany przez niezwykle skomplikowany system powiązań między atmosferą, lądami a oceanami. Jednym z najważniejszych elementów tego mechanizmu jest Globalny Pas Transporterowy, czyli system głębinowych i powierzchniowych prądów morskich, które transportują ciepło wokół całej planety. Kluczową rolę w tym procesie odgrywa Atlantycka Południkowa Cyrkulacja Wymienna (AMOC), której najbardziej znanym elementem jest Golfsztrom (Prąd Zatokowy). System ten działa jak gigantyczne centralne ogrzewanie dla Europy i Ameryki Północnej.
Mechanizm działania AMOC opiera się na tak zwanej cyrkulacji termohalinowej, która jest napędzana różnicami w temperaturze (termo) oraz zasoleniu (halino) wody oceanicznej. Ciepłe, powierzchniowe wody z rejonów równikowych płyną na północ, w stronę Arktyki. Po drodze woda stopniowo oddaje swoje ciepło do atmosfery, co sprawia, że kraje Europy Zachodniej i Północnej cieszą się znacznie łagodniejszym klimatem, niż wynikałoby to z ich szerokości geograficznej. Gdy ta woda dociera w okolice Grenlandii, staje się zimna, gęsta i bardzo słona, przez co opada na dno oceanu i zaczyna płynąć z powrotem na południe jako głęboki prąd głębinowy.
W ostatnich latach klimatolodzy zaczęli alarmować, że system AMOC wykazuje wyraźne oznaki osłabienia. Główną przyczyną tego zjawiska jest globalne ocieplenie, które prowadzi do gwałtownego topnienia lodowców na Grenlandii oraz pokrywy lodowej Arktyki. Ogromne ilości słodkiej wody trafiają do północnego Atlantyku, drastycznie zmniejszając gęstość i zasolenie tamtejszych wód powierzchniowych. W efekcie woda nie jest już wystarczająco ciężka, by opadać na dno, co powoduje spowolnienie lub wręcz zablokowanie całego pasu transmisyjnego.
Potencjalne konsekwencje całkowitego załamania się cyrkulacji AMOC byłyby katastrofalne dla globalnego ekosystemu. Europa mogłaby doświadczyć gwałtownego spadku temperatur, ciężkich zim oraz ekstremalnych susz, które zniszczyłyby rolnictwo. Jednocześnie w rejonach tropikalnych doszłoby do przesunięcia stref opadów monsunowych, co wywołałoby gigantyczne susze w Ameryce Południowej i Afryce. Monitorowanie stanu prądów oceanicznych za pomocą satelitów i boi głębinowych jest obecnie jednym z priorytetowych zadań współczesnej nauki o klimacie.
